nightrose blog

Twój nowy blog

*

Brak komentarzy

chce umrzec i byc z Toba

***

Brak komentarzy

Rozumek: Musi ci być pusto tam u ciebie?

Serce: Czasami. Najczęściej, gdy wracam z pracy.

Rozumek: No tak. Wyłączysz komputer i jest ci pusto. Co takiego jest w tym facecie z Niemiec? Jako Rozum przyznaję, że jest mądry. Nawet bardzo. Ale mądrych mężczyzn jest mnóstwo. Co on ma takiego w sobie?

Serce: Ty, Rozum, tego nie pojmiesz. Może gdybyś się napił, bytoby ci łatwiej. Ile kostek lodu? Jeszcze nie teraz? To się zdecyduj, Rozum. Bo może zabraknąć. To, co zdarza mi się z nim, jest mistyczne. Ty zatrzymałeś się w rozwoju na racjonalizmie. Racjonalizm wie o mistycyzmie tylko tyle, że jest absolutnie nieracjonalny. Rozum, sprawdź u siebie w aktach, czy ja się nie mylę. Czy raf/o znaczy „część całości”? Jestem prawie pewna, że to znaczy dokładnie to.Ja przeskoczyłam tę wczesną fazę. Racjonalizm jest częściowy, jest (Rozum, sprawdziłeś?) zimny i nieprzytulny. Jak opuszczone igloo. Żyjącemu cały czas w igloo trudno zrozumieć, jak to jest na miękkim dywanie przy kominku w listopadzie, gdy za oknem pada. Przy Jakubie często jest tak jak przy kominku w listopadzie. W pewnym momencie jest ci tak dobrze, że zapominasz, że się zapominasz. U mnie jest jeszcze gorzej. Ja zapominam się wcale nie przez zapomnienie. Poza tym jest mi tak ciepło od tego płomienia, że najchętniej poleciłabym ciału, aby się rozebrało. Od tego można się uzależnić. Zastanawiałam się tyle razy, dlaczego tak jest. l wiesz, Rozum, co? Wyszło mi, że ja dla niego jestem cały czas najważniejsza. Przy nim jestem absolutnie jedyna. Takiego uczucia nie dał mi nikt od bardzo dawna.

Rozumek: Nie ma nic bardziej przykrego jak kominek w pustym pokoju nazajutrz. Masz tylko popiół do wyniesienia. Często nie ma już nikogo, aby to zrobił za ciebie. Pomyślałaś, Serce, o tym? W igloo jest zawsze tak samo. Nudno? Zimno? Może, ale nie ma popiołu. Do popiołu potrzebne są płomienie.

Serce: Nie pomyślałam. Bo ja nie myślę. Ja czuję. To ty wyłącznie myślisz, biedaku.

Rozum: Ty się, Serce, nie wywyższaj. Myślisz, że jak mnie zracjonalizujesz, to wyjdzie na to, że ty to wzniosłość i wyższe stadium rozwoju, a ja to Biskupin? Ty się, Serce, mylisz. My jesteśmy oboje, dokładnie tak, w trakcie reakcji chemicznej. Tak jest, Serce! My jesteśmy tylko chemią. Twoja reakcja jest po prostu tylko inna. Ja to neurony, dendryty, podwzgórze, śródmózgowie i ciało migdałowe. Ty to głównie neuroprzekaźniki: fenyloetyloamina, dopamina i katecholamina. Obojętnie, jak to się nazywa. Nas można będzie kiedyś zarejestrować w jakimś banku danych reakcji chemicznych. Zobaczysz. Twoja reakcja się skończy znacznie prędzej niż moja. Moja potrwa do końca. Ty masz za duże ciepło reakcji. Za dużo potrzebujesz i za dużo pobierasz. Tego nie wytrzyma długo nawet piec hutniczy. Wypalisz się. (…)

Serce: Rozum, ty nawet mówisz rozumnie. Ale ty się nie znasz. Są takie rzeczy, których ty nigdy nie pojmiesz.

Rozumek: Dobra, dobra. Ja wiem, Serce. Ja wiem, o co ci chodzi. Chodzi ci o miłość. Ale pamiętaj o jednym: ze wszystkich rzeczy wiecznych miłość trwa najkrócej. Więc ty się nie nastawiaj na wieczność. Ty, Serce, nie jesteś czasoprzestrzeń.

Serce: Mówisz tak, bo nienawidzisz miłości. Wiem, że tak jest. Nawet cię rozumiem. Bo gdy ona przychodzi, wyłączają cię. Oboje cię wyłączają. Przenoszą cię do piwnicy jak narty po zimie, która minęła. Masz tam przeczekać do następnego sezonu. Nie potrzebują cię teraz. Przeszkadzasz im. Zrozum to. Ty jesteś przecież Rozum, więc łatwo ci coś zrozumieć. Po co im ty? Oni nie mają czasu na ciebie. Myślą o sobie bez przerwy. Zachwycają się wszystkim w sobie. Nawet swoimi wadami. Rozum dla nich to obawa przed odmową, to drążące pytanie, dlaczego akurat on lub ona. Oni nie chcą takich pytań, l dlatego cię wyłączają. Pogódź się z tym.

Rozumek: Nie mogę. Tylko ty, Serce, czujesz to, że nie mogę. Dobijam się czasami do nich z tej piwnicy. Ale mnie nie słyszą. Bo oni są wtedy głusi na wszystko. Poza tym, to skąd ty to wszystko wiesz, Serce? Możesz mi teraz nalać. Rozczuliłaś mnie tą piwnicą. Muszę się napić. Trzy kostki lodu. Czysta whisky. Bez red bulla, l nalej od razu do połowy.

Serce: To rozumiem. Dobra ta whisky, prawda? Ja, jeśli mogę, piję tylko jacka danielsa. Chcesz, Rozum, jeszcze jedną szklaneczkę? To były trzy kostki, prawda? Rozum, zrobisz coś dla mnie? To bardzo ważne. Nigdy ci tego nie zapomnę. Zrobisz? Mógłbyś mi wyłączyć na jakiś czas Sumienie? Dokucza mi. Strasznie mi dokucza.

Rozumek: Słuchaj, Serce. Nie rób mi tego. Proszę cię. Nie załatwiaj ze mną nic przy wódce. Bądź bezinteresowna, Serce. To, że pijemy razem i że ty się trochę racjonalizujesz, a ja trochę rozczulam, nie upoważnia cię, abyś załatwiała ze mną interesy. Miej Honor, Serce. Poza tym Sumienia nie da się wyłączyć. Ja też tego nie potrafię. Parę razy próbowałem, bo i mnie dokucza czasami. Ale się nie da. Można je tylko na jakiś czas zagłuszyć. Najlepiej żyć z nim w zgodzie. Nawet pogadać z nim nie można. Poza tym trudno je napotkać. Siedzi ciągle gdzieś w Podświadomości. Najchętniej wyłazi w nocy. Wtedy ja już śpię i się regeneruję, a ty, Serce, masz ładny sinusoidalny rytm.

Serce: Ja nic z tobą przy wódce nie załatwiam. To miałeś, Rozum, zrobić dla mnie z dobrego serca. Masz rację, Rozum. Z Sumieniem nie da się negocjować.

Rozumek: Słuchaj, Serce. Jak już tutaj tak sobie w cztery oczy rozmawiamy, to powiedz mi, Serce, o co ci tak naprawdę chodzi. Dlaczego to robisz? Ja to przecież wszystko widzę. Odkąd znasz tego Jakuba, przyśpieszasz, zwalniasz, tłuczesz się jak oszalałe, zalewasz mnie dopaminą, zatrzymujesz się, potykasz i kołaczesz. Budzisz mnie w nocy albo w ogóle nie dajesz mi spać. Tak jak dzisiaj na przykład. Dlaczego to robisz, Serce? Dla przeżyć i wspomnień? Boisz się, że kiedyś będziesz biło nad urodzinowym tortem tragicznie pełnym świeczek i pomyślisz, że twój czas minął, a ty nic nie przeżyłaś? Żadnej prawdziwej arytmii, żadnej romantycznej długotrwałej tachykardii albo chociaż migotania przedsionków? Tego się lękasz, Serce? A może ograniczenie się do bicia tylko dla jednego mężczyzny budzi w tobie lęk przed zmarnowaną szansą? Poza tym wyłącz już tę Geppert. Ile razy można słuchać tych samych smutków. „A gdy się zbudzę, westchnę cóż, to wszystko było chyba zamiast”. Nawet ja już to znam na pamięć, l nie płacz więcej, Serce, bo gdy to widzę, to tracę Rozsądek.

Serce: Bo widzisz, Rozum, ten Jakub jest tak daleko, ma tak mało szans, aby konkurować z kimkolwiek, kto mógłby mnie przyśpieszyć, będąc tutaj na wyciągnięcie ręki, a i tak tylko przy nim biję tak naprawdę. Na początku martwiłam się tym, jak jakąś wadą nabytą. Tym bardziej że Sumienie nieustannie straszyło, że to okropnie niebezpieczne, że prowadzi do zawału i że prędzej czy później jakieś EKG to wykaże. Nawet się z nim zgadzałam na początku. Myślałam, że to przejdzie, że ty, Rozum, razem z Rozsądkiem pomożecie mi z tym sobie jakoś poradzić, że to tylko taka chwilowa nieregularność w reakcji na chłód, pustkę i obojętność dokoła. Ale teraz chcę, aby ta nieregularność” trwała. Bardzo chcę. Ale ty, Rozum, tego nigdy nie zrozumiesz. Nalać ci jeszcze jednego? Musisz wypić bez lodu. Roztopił się. Zupełnie. Tak jak ja.

Rozumek: Nalej, Serce. Nalej.

 

 

(„Samotnośc w sieci” J. L. Wisniewski)

 

 

a ja jak zawsze nie wiem co robic..

 

 

.

Brak komentarzy

Chcialabym, zebys to Ty byl na jego miejscu.

tak, jak Ty wtedy myslales..

.

Brak komentarzy

Chcialabym, zebys to Ty byl na jego miejscu.

tak, jak Ty wtedy myslales..


Bylo, minelo.
Pogodzilam sie z tym. Przykre jest to, ze mialam pewien dystans do Niego. Az tak sie nie przejelam.. Myslalam, ze jakos sie pouklada, ale jednak to nie bylo „TO”. Panu zalezalo na czyms innym.. mi na czyms innym. Chyba nasze plany minely sie obok siebie. Moze nie tyle plany, co poglady, uksztaltowanie osobowosci.
Dzwoni raz na tydzien. To bardzo milo. Rozmawiamy jak „sztarzy znajomi”. Nie robimy sobie wzajemnie zadnych wyrzutow, nie mamy do siebie przetensji.. bo o co? To co bylo umarlo smiercia naturalna. On sie nie postaral i ja tez sie nie postaralam. Chyba nie zalezalo nam wzajemnie na sobie. Nio.. mi moze troche zalezalo, ale kiedy przeczzytalam jego rozmowe na gg z kims, i dowiedzialam sie, co tak naprawde mysli.. to w tym momencie pojawil sie w mojej glowie mur obronny. Dystans. Fajny chlopak.. ekhm.. mezczyzna.. ale nie dla mnie. Bylo nam ze soba dobrze… w lozku. Dzisiaj  zadzwonil. Milo sie poczulam jak sie zapytal co u mnie, jak mama sie czuje.. mile. Tak kompletnie „bezinteresownie” . Hm.. chyba „bezinteresownie”?

Poza tym w pracy uklada mi sie bardzo dobrze. Chcialam odejsc, zmienic prace. Szefowe zaproponowaly mi podwyzke i wynajecie mieszkania w Kolobrzegu na ich koszt! i wolne na kazdy zjazd na studia! Kiedy to uslyszalam to bylam w szoku:) w pozytywnym szoku:) Jak narazie nie wyobrazam sobie mieszkania w Kolobrzegu, ale juz mi sie marza spacery po starowce skapanej w sniegu..:) na starowce z reszta bede pracowala:) czy bieganie po plazy..:)

Chyba  jestem dziwna. Nie czuje braku kogos. Czuje sie dobrze sama ze soba. Sa takie momenty kiedy brakuje mi glupiego przytulenia czy po prostu kogos „byc” tutaj. Wiekszosc brakow jest spowodowana brakiem seksu. Brakuje mi tego i juz. Fajnie by bylo miec takiego „przyjaciela”. Spotykac sie dla jednego celu. Po co sie angazowac? Po co pozniej cierpiec? Z reszta ja nie wiem czy chcialabym sie z kims wiazac. Nie wiem czy chcialabym trafic na kogos takiego jak Piotrek. Nie chce nikogo, kto wykorzysta moje uczucia i bedzie po nich deptal. Bylam bardzo krucha.. teraz stanelam na nogi. Odpoczelam w kochanym domku. Zregenerowalam sie psychicznie i zaczelam w siebie wierzyc. Piotrek odebral mi wiare w siebie, we wlasne mozliwosci. Bylam strzepkiem nerwow. Dobrze jest teraz. Jest jak jest, a mi sie to podoba.
Znalazlam artykul na onecie, do ktorego link jest w tytule poniewaz nie moglam go tutaj wkleic.

Sluchajac jazzu ide spac..:)

.

Brak komentarzy

Szkoda czasu. Szkoda na odpoczynek, szkoda na szalenstwo, szkoda na mezczyzne, ktory nie potrafi docenic.
Zlodziej. Kradnie czas, mysli, zaangazowanie. W zamian oddaje gorzki smak rozczarowania. Nie potrafi porozmawiac, tylko glowe chowa w piasek. W jakim wieku czlowiek osiaga dojzalosc? Juz sie pogubilam.. moze wieksze znaczenie ma wielkosc i ilosc przezyc emocjonalnych, niz wiek? Chyba tak…

Zaluj, bo nie wiesz co straciles.

Czy ja zawsze musze trafiac na durniow?

Milo jest  powspominac.. :) I Ciebie, i Ciebie.. i Ciebie:)

Dzisiaj w pracy mnie zalalo. Z rury kanalizacyjnej wylala sie woda (na szczescie bez zadnych bonusow;p), polowa sklepu zalana.. zebralam chyba z 20 wiader wody..:/ Szkoda, ze stalo sie to o 13:00, a nie o 10:00.. mialabym cala sobote wolna, a tak to jeszcze spieszylam sie, zeby wyrobic sie z czasem i o normalnej porze wyjsc z pracy.

Moja mama poznala kogos..:) Chcialabym, zeby „cos” z tego wyszlo.. niech kobitka ma tez troche szczescia:) Oby tylko okazal sie „normalny”.

Prawdopodobnie wyjade z kraju. Musze zarobic pieniazki na studia.. wziac sie w garsc.

Zauwazylam, ze najbardziej w moim zyciu mieszaja mezczyzni, ktorych spotykam na swojej drodze. A moze to moja wina? Przeciez sama im pozwalam na to, by mieszali mi w glowie..:/

Nie pisalam o tym wczesniej, ale dwa miesiace temu rozstalam sie z Piotrem. Swoimi klamstwami zabil we mnie uczucia. Ja nie moge uciekac w iluzje. On caly czas na dloni podawal mi kolejne obietnice nie do spelnienia.. klamstwa. A ja wierzylam… dluuugo wierzylam, az w koncu nie wytrzymalam. Staram sie o tym myslec pozytywnie.. mam na mysli nasz zwiazek. Bylo przeciez mnostwo pieknych chwil, ktorych nie zapomne. Czasami bylo baaardzo zle, ale nie widze sensu w tym, zeby pamietac te zle chwile. Wydaje mi sie, ze gdybym je wspominala albo myslala o tym, obudzilabym w sobie jakas wrogosc. Nie chce byc negatywnie nastawiona do niego. Ciesze sie, ze go poznalam..:) To co bylo zle, to juz jest za mna. Czuja sie w jakis sposob wolna od tych „negatywow”. Staram sie eliminowac wszystkie negatywne emocje, ktore w sobie nosze.
Bylo.. bylo pieknie.. ale niestety, to sie skonczylo. Dziekuje za poswiecona mi uwage i czas. Zycze Ci jak najlepiej.. mam nadzieje, ze kiedys spotkamy sie na kawce i pokazesz mi zdjecia swojej pieknej zony i dzieci..:) Malych Vindow^^

Dom pachnie deszczem. Zamknieta w swoim pokoju przypominam sobie jak to jest „relaksowac sie” i co mozna robic z czasem kiedy posiada sie choc mala wolna jego czesc. Taka mala pauza w locie:) Ten czas wykorzystam dla siebie. Pocwicze troche, a poniej robie „WIECZOR SPA”:D Paznokcie.. wloski, skora… pelno piany:)

Szczerze przyznam, ze przydalaby mi sie para silnych meskich ramion (i nie tylko;p) na dzisiejszy wieczor. Ale ramiona, w ktore ostatnio wpadlam sa w Elblagu.. :/ a ja sama nie wiem czego chce. Tzn. chce, pragne i zalezy mi.. ale w jakims sensie czuje, jakbym stapala po niestabilnym gruncie. Pan J. zaintrygowal, zaciekawil.. ale slowami daje znac o swojej „naturze”. A moze boi sie zaangazowac? Moze tylko udaje takiego „twardziela”. Zauwazylam, ze probuje ukrywac lzy. No tak.. mezczyzni udaja, ze nie placza.. A jesli juz zaczal sie angazowac, tylko stara sie przed tym w jakis sposob bronic? A moze chce mnie sprawdzic? Oj.. juz sama nie wiem.

Ktos zarazil mnie piosenka, ktora mecze juz drugi wieczor:


  

Cos sie skonczylo po to, zeby cos moglo sie zaczac.
Stalo sie to juz jakis czas temu, tylko nie zostalo opisane.. po prostu.

Najczesciej chyba na swojej jakiejs tam kretej drodze natrafiam na rozdroza.. skrzyowania i ostre zakrety.. Wyginaja mnie emocjonalnie do najdziwniejszych pozycji i zdaza mi sie przez to byc w dziwnych stanach.

Duzo jeszzcze trzeba sie nauczyc.. oj, duzo.

Chcialabym, zeby niektore slowa wypowiedziane w moim kierunku staly sie dla mnie motorem do dzialania, zeby nie zniechecaly..

Co z tego, ze bym chciala i tak dalej.. skoro to nie tylko ode mnie zalezy.

Nie chce byc traktowana jak pole do cwiczen psychologicznych testow, ani proby wytrzymalosci..

Chcialabym wymienic sie cieplem.
Pragne oddac cieplo i zabrac Twoje emocje.
Pragne ciala.. ognia.. i ognia (tego, ktory plonie w  srodku).

Postaram sie rozniecic pozar.. zaczynajac od iskry.. zeby sie palil i palil… dluuugooo. Trzeba tylko uwazac, zeby nie ropalic za duzego ognia.. zeby nie spalic tego, co dopiero zaczyna iskrzyc.

Assemblage 23 - Horizon
Assemblage 23 - Horizon

* * *

Brak komentarzy

1.
„So why do I love when I still feel pain?
When does it end, when is my work done?
Why am I lone and why do I feel that
I carry a sword through a battlefield?
So why do I love when I still feel pain?
When does it end, when is my work done?
Why do I fight and why do I feel that
I carry a sword, that I carry a sword?”

2.

„Umiem być ciszą”

Kończę się w twoich oczach
Umiem być ciszą
Kończę się w twoim śnie

Ostatnie echo jest ciszą
to miejsce
gdzie kończy się twoje spojrzenie

Sen mnie oślepia, rozjarzona
iskra serca
Kończę się w twoim sercu

Przez sen, przez ciebie
donoszę siebie
do twojej śmierci

R. Wojaczek

Odnalazlam cos, co ma dla mnie bardzo duze znaczenie. Szukalam tego przez bardzo dlugi okres czasu. Teraz zastanawiam sie nad tym, czy dobrze, ze to odnalazlam? Czy moze teraz bedzie gorzej? Ciezej samej ze soba.

Jeszcze niedawno nie mialam zadnego numeru telefonu, teraz mam dwa. I juz sie denerwuje, oczekujac na dzwiek, na telefon.

Mam zamiar zakopac sie w ksiazkach:) Czytac, czytac, czytac:) 
Ostatnio chorobliwie zarazilam sie serialem „Dynastia Tudorow”.
No i jak codzien: czekam, czekam, czekam.
Cos sie ruszylo, lecz „to” nie jest „tym” czego na prawde chce.

Na dzis: Massive Attack – Angel


 

(a Diana wciaz szuka spokoju..)


  • RSS